Zgodnie z zapowiedziami w 'Przecinku' zapraszamy na quiz z wiedzy o przyszłym Bohaterze Hufca Otwock. Każdy będzie mógł wygrać w nim płytę Powstanie Warszawskie zespołu LAO CHE.
Konkurs jest tylko dla członków Hufca ZHP Otwock.
Pytania w wersji wideo zostały nakręcone 3 maja 2008 roku. Zadają je harcerze 5 DHS "LEŚNI": Przemek Firląg, Michał Janus i Michał Płuciennik. Przygotowanie: Karolina i Mirek Grodzcy.
width=32
Franciszka Balcerowicz - wspomnienia
Franciszka Balcerowicz
Pseudonim „Maria”
 
WSPOMNIENIA Z PRACY W RUCHU OPORU A.K.
LATA OKUPACJI W OWOCKU
 

„Jesteśmy w pół drogi. Droga pędzi
z nami bez wytchnienia. Chciałbym
i mój ślad na drogach ocalić od
zapomnienia”
Konstanty Ildefons Gałczyński
Pieśń X
 
55 lat pracy nauczycielskiej to wiele wspomnień.
Jako weteranka pracy nauczycielskiej przenoszę się w okres wspomnień - odtwarzanie czasu minionego.

Zaczęłam pracę jako nauczycielka w dwuklasowej, a potem w trzyklasowej szkole w lutym 1917 roku.

Był to okres I wojny światowej i odzyskania Niepodległości Polski w 1918 roku.

W tym czasie wiele serca i trudu należało włożyć - by nie tylko uczyć zaniedbaną młodzież, ale i nieuświadomione starsze pokolenie. Różnymi drogami osiągałam cel.

Pracowałam po zajęciach szkolnych w świetlicy, organizowałam kursy wieczorowe, reżyserowałam przedstawienia teatralne, wieczorynki z tańcami - aby zainteresować młodzież i ich rodziców i wciągnąć do pracy społecznej w zależności od ówczesnych stosunków polityczno - społecznych Polski międzywojennej.
Pracowałam w różnych organizacjach polityczno-społecznych. Po ukończeniu w 1934 roku Kursu Komendantek Związku Strzeleckiego (w Gdyni) na zlecenie i skierowanie Inspektoratu Szkolnego (w Sochaczewie) - prowadziłam świetlicę miejscowego Oddziału Związku Strzeleckiego. Byłam sekretarzem Związku Pracy Obywatelskiej Kobiet w Kampinosie -odległym 4 km. od Łaz.
Przez wszystkie lata (do 1939 roku) pełniłam funkcję sekretarza Dozoru Szkolnego gm. Łazy i byłam członkiem (z wyboru) Powiatowej Komisji Oświatowej w Sochaczewie.
Również brałam czynny udział w życiu Z.N.P. Kampinos-Łazy lub Chodaków-Łazy. Pełniłam funkcję sekretarza.

W organizacjach młodzieżowych dzielnie pracowała młodzież wspierana przez starsze społeczeństwo. Wiele pomagała w pracy dla młodzieży nieżyjąca już Elżbieta Karnkowska, prezes Dozoru Szkolnego Gm. Łazy. W tej pracy pełnej zapału i oddania się słusznej sprawie - upłynęła mi młodość.

Wrzesień 1939 roku.
Losy osobiste rzuciły mnie na teren Otwocka, gdzie już w listopadzie zaczęłam pracę w VII kl. Szkole Podstawowej nr.1 im.Władysława Reymonta, później szkoła TPD nr.1 w Otwocku. Oficjalne przeniesienie (urzędowe pismo) otrzymałam w styczniu 1940 r. Tu zaczyna się II-gi etap mojego życia.
W kwietniu 1941 roku zostaję zaprzysiężona przez „Damazego” – sekretarza folwarku \\\"Fromczyn\\\" - IV Rejonu VII Obwodu \\\"Obroża\\\" Armii Krajowej. Otrzymałam pseudonim „Maria”.
Jako członek Armii Krajowej otrzymuję funkcję kolporterki i łączniczki oraz rozkaz aby każdego tygodnia przywozić prasę konspiracyjną, nieraz także pocztę z Falenicy.

Prócz „Biuletynu Informacyjnego” (tych egzemplarzy najwięcej), przekazywano jeszcze kilka tytułów. Pocztę przekazywałam \\\"Stanisławowi\\\" - zastępcy dowódcy.
Prasę w swoim mieszkaniu przy ul. Leśnej 8 przygotowywałam wg otrzymanego rozdzielnika, pakowałam w paczki i doręczałam komu należy wraz z korespondencją - roznosząc sama adresatom lub przekazywałam zgłaszającym się po odbiór - najczęściej podchorążym (słuchaczom podchorążówki Armii Krajowej).

Z biegiem czasu powiększono ilość odbiorców - w skład których wchodził mały oddział leśnej partyzantki stacjonujący w lasach celestynowskich. W związku z tym powiększono ilość prasy. Przydzielono mi przez O.S. (Oddział Specjalny) 2-ch młodych chłopców, którzy byli ochroną i pomocą podczas przewozu (ja - koszyczek, dyżurny –walizkę). Obaj żyją: Zdzisław Lipczyński, pseudonim „Kier” mieszka w Otwocku, a Jan Kreusch, pseudonim \\\"Len\\\" zamieszkuje w Warszawie. Nieraz wypadało przywozić prasę aż z Pruszkowa lub Piastowa.

Długo i szczęśliwie udawała nam się praca. Ale pewnego dnia (po zamachu na pociąg w Celestynowie) obstawiono dworzec kolejowy w Otwocku. Na stacji i przy wszystkich wyjściach „urzędowało” Gestapo, żandarmeria z Rembertowa i kryminalna policje (cywile). Przy jednym z bocznych wyjść z dworca stał oficer Gestapo - Schlicht, miejscowy szef, satrapa, pan i władca m. Otwocka. Pełna strachu i lęku - nie okazując tego - przeszłam spokojnie wraz z „bagażem”. \\\"Leniowi\\\" też udało się wydostać z dworca. Po przejściu \\\"Rubikonu\\\" - uspokoiliśmy się w moim mieszkaniu. Drugi przypadek niepokoju przeżyłam w Otwocku na ul. Kościelnej. Objuczona prasą (szłam sama) spostrzegłam, że w pustym miejscu - tuż od ul. Kościuszki - idzie naprzeciw młody oficer SS. Podchodzi do mnie i prosi o wskazanie drogi do dworca. Czułam, że krew zbiega gdzieś, ale spokojnie określam mu drogę i kierunek. SS-man uprzejmie dziękuje, a ja - ochłonąwszy - dość szybko znalazłam się w domu. Ja i \\\"bibuła\\\" byłyśmy ocalane.

Mieszkanie moje nie tylko służyło jako punkt rozdzielczy prasy codziennej, ale także było terenem zebrań członków Walki Cywilnej (nieraz kilkanaście osób z K.O.B. - Kadry Obywatelskiej) oraz bazą noclegową dla 5 ludzi z O.S. - Oddziału Specjalnego, podległego dowódcy kpt.”Łysemu”.

Brać O.S. korzystała z mniejszego pokoju (skład mieszkania: dwa pokoje z kuchnią). Do dyspozycji była otomana i łóżko. Uzbrojeni byli w \\\"Steny\\\", a w walizkach - różna broń, amunicja i granaty, Najczęściej nocowali przed wykonaniem wyroku Sądu w imieniu Rzeczypospolitej, z wiarą, że wypad z mego domu będzie szczęśliwy. Tak mawiał kpt. \\\"Łysy\\\".
Często musiałam nocować poza domem. Miałam przygotowaną tzw. „melinę” - pokoik do swej dyspozycji u SS Felicjanek w Otwocku, ul. Warszawska 5. Siostry prowadziły Dom Dziecka, z którego dzieci uczęszczały do naszej szkoły, a wiele do mojej III a później IV klasy. Te dzieci były przyprowadzane, a po lekcjach zabierane przez jedną z sióstr - byłą nauczycielkę, wychowankę Państwowego Seminarium Nauczycielskiego im. Orzeszkowej w Warszawie. Niezależnie od tego przychodziłam trzy razy w tygodniu do grupy młodszych dzieci (II klasa), ponieważ były to dzieci żydowskie, które siostry chroniły w swoim Domu. Pracowałam bezinteresownie, korzystając tylko z pokoiku.
Dawałam także schronienie t.zw. „spalonej” młodzieży. Konkretnie 2-3 osoby. Jeden z nich, to Ryszard Paś, dziś zajmujący kierownicze stanowisko w Centralnym Instytucie Dokumentacji Naukowej Technicznej i Ekonomicznej. Drugi, to Jerzy Korczak - powieściopisarz zamieszkały w Poznaniu (nie utrzymuję kontaktu).

Wracając pamięcią do pracy konspiracyjnej, miałam bardzo przykry przypadek w Warszawie.
Otrzymałam rozkaz dostarczenia bardzo ważnej poczty na ul. Skorupki nr. chyba 4. Podano mi hasło i odzew. Przydzielono mi pilota - łączniczkę \\\"Barbarę\\\", Szczęśliwie dotarłyśmy na III piętro wg. podanego adresu. Pukam - cisza, Uparcie chciałam się tam dostać, by przekazać \\\"papierki\\\", ale po dobijaniu się (wg. zlecenia na hasło) otworzono mi, ale nikt nie odpowiada odzewem, obrzucając mnie bardzo zdziwionym spojrzeniem i zatrzaskując przede mną drzwi. Najpierw byłyśmy przerażone tym incydentem. Po odzyskaniu spokoju - oglądając się na siebie przez całą ulicę Skorupki. Szczęśliwie wróciłyśmy do Owocka, zwracając pocztę komu należy. Jak okazało się, ktoś pomylił adres. Ot, „szczęście w nieszczęściu” - jak powiadają.
 
Drugi przypadek - to rozkaz przekazania niewielkiej paczki naboi - może 4 - 5 kg. Polecono mi jechać kolejką wąskotorową do stacji Grochów, tam wysiąść i czekać na odbiorcę. Był to
Sylwester 1942 roku. Długo czekałam - około 4 godzin. Zmarzłam, bo dzień był bardzo mroźny. Schronienia żadnego. Rozgrzewałam się spacerując po niewielkim odcinku. Nareszcie zgłosił się odbiorca.
Po wymianie hasła i odzewu - oddałam paczkę. Żołnierz podziemia tłumaczył się łapanką w okolicy i niemożnością dostania się na oznaczoną porę po odbiór. Ten wypad przypłaciłam zapaleniem opłucnej. Po 2 tygodniach wróciłam do normalnej pracy.
Pracy konspiracyjnej w koszmarnych latach okupacji przyświecało mi gorące pragnienie wolności.
Tak minęły lata okupacji. Każdy dzień był pełen niepewności i niebezpieczeństwa.

Wybuch Powstania Warszawskiego i wyparcie Niemców z terenu Otwocka przez wojska Frontu Białoruskiego pod dowództwem gen. Konstantego Rokossowskiego przybliżało oswobodzenie Warszawy i boleśnie przeżywano tu każdy dzień nierównej walki z Niemcami. W okresie Powstania powielano pismo \\\"Brzask\\\". Materiały potrzebne znajdowały się u mnie.

W Otwocku, w miarę możliwości przystąpiono do zorganizowania normalnego życia. .
Już 2 sierpnia 1944 r. powołano Obywatelski Komitet m. Otwocka i wydano odezwę do obywateli miasta Otwocka, nawołując do zgodnej pracy nad odbudową życia społeczno-gospodarczego w Otwocku. Powołany Komitet przystąpił do pracy z pełnym poświęceniem. Przede wszystkim zaczęto organizować szkolnictwo. Utworzono Kuratorium (tymczasowe) z siedzibą w Otwocku przy ul. Matejki. Kuratorium obejmowało wyzwolone tereny. Funkcję Kuratora powierzono ob. Leonowi Scheibletowi, kier. Szkoły Nr.1. Po zorganizowaniu pracy w Szkole Nr.1 wróciłam z radością do pracy pedagogicznej w wolnej Polsce. W międzyczasie ob. Leon Scheiblet zaangażował mnie do pracy w Kuratorium. Nad ładem ze strony radzieckiej czuwał płk. Kuroczko. Prócz tego w mieście osiadł oficer armii radzieckiej – jako gospodarz miasta (nazwiska nie pamiętam). W Szkole Podstawowej Nr.1 w Otwocku pracowałam do wakacji 1960 roku.

Czytaj także: Tajne nauczanie w Otwocku

 
Informacje podstawowe
Miejsca
Osoby
Wydarzenia
Konspekty zbiórek
Pomoce metodyczne
Pomysły na gry
Osoby odpowiedzialne
Przebieg akcji
Zmiany na stronie

32/4
Bohater na Zjeździe Hufca
10 stycznia 2009:

Bohater na Zjeździe Hufca
6 października 2007:
© KR MEDIAPogodny CMS