Zgodnie z zapowiedziami w 'Przecinku' zapraszamy na quiz z wiedzy o przyszłym Bohaterze Hufca Otwock. Każdy będzie mógł wygrać w nim płytę Powstanie Warszawskie zespołu LAO CHE.
Konkurs jest tylko dla członków Hufca ZHP Otwock.
Pytania w wersji wideo zostały nakręcone 3 maja 2008 roku. Zadają je harcerze 5 DHS "LEŚNI": Przemek Firląg, Michał Janus i Michał Płuciennik. Przygotowanie: Karolina i Mirek Grodzcy.
width=32
Feliks Borodzik - informacja o działalności
Feliks Borodzik
02-154 Warszawa
Ul. Astronautów 10 m 40

INFORMACJA o mojej działalności na terenie VII-go Obwodu AK \"Obroża\".

1. Do Otwocka przyjechałem wraz z rodzicami i bratem Andrzejem w styczniu 1941 r. Ojciec, inż leśnik, podjął pracę leśniczego w leśnictwie gminy Otwock-Palenica z siedzibą w Otwocku. Biuro leśnictwa oraz nasze mieszkanie, od połowy 1941 r. mieściło się w stojącym na peryferiach Otwocka budynku przy ul. Lelewela 3. Ze względu na bardzo dogodne położenie budynku i alibi w postaci biura leśnictwa, które w określonych dniach tygodnia było odwiedzane przez licznych interesantów, leśniczówka stała się punktem kontaktowym wielu ogniw konspiracyjnych, a później również miejscem odpraw dowództwa Rejonu.

Liczący się kontakt z podziemiem nawiązałem za pośrednictwem ojca - Edwarda, który używał pseudonimu \"Narcyz\", a w dowództwie późniejszego \"Fromczyna\" pełnił funkcję kwatermistrza.

Zaprzysiężony zostałem 1.12.1941. Przysięgę odbierał S. Russek ps. \"Kocisko\". Zostałem członkiem organizacji ZWZ.

2. Po zaprzysiężeniu, przez szereg miesięcy czekałem na zaangażowanie do jakiejkolwiek działalności, zgodnie zresztą z zapowiedzią odbierającego przysięgę. Dopiero 15-go sierpnia 1942 miałem się zgłosić na wyznaczony punkt kontaktowy. Dowiedziałem się tam, że jestem na kursie podchorążych /turnus 2/. Komendantem kursu był kpt. Roman Grotowski nazywany przez nas \"Romanem\". Instruktorami w naszej sekcji byli ppor. Tadeusz Gajęcki, ps \"Sęk\" i pchor. Henryk Pniewski ps. \"Henio\". Szkolenie na kursie prowadzone było intensywnie - zajęcia w sekcji /teoretyczne i praktyczne/ odbywały się kilka razy w tygodniu. Prowadzili je przeważnie obaj instruktorzy. Zajęcia często wizytował \"Roman\" angażując się w osobiste prowadzenie zajęć. Oprócz zajęć w sekcji odbywały się ćwiczenia większych zgrupowań w lasach na północ od osi Józefów - Emów /t.zw. wzgórze 102/, na których spotykaliśmy podobne sekcje z Pruszkowa, Piastowa i inne. W ćwiczeniach brało udział 20 do 80 ludzi. Prowadził je \"Roman\" z pomocą instruktorów. Odbywały się one w niedziele, lub w nocy z soboty na niedzielę. Kurs zakończył się uroczystą zbiórką dnia 23 stycznia 1943 r. Odczytanym rozkazem został każdemu z nas nadany stopień kaprala-podchorążego.

W sekcji Początkowo było nas pięciu:
1. Apoloniusz Akajewicz, ps.\"San\"
2. Ryszard Barański, ps. \"Okrzeja\"
3. Feliks Borodzik, ps. \"Lis\"
4. Zygmut Dorożyński, ps. \"Zgrzyt\"
5. Ryszard Konopacki ps. \"Bór\".
później dołączyli:
6. Feliks Zaręba ps. „Żmudzin”
7. Zdzisław - nazwiska i pseudonimu nie pamiętam
8. imienia i nazwiska nie pamiętam ps.”Rawicz”
9. Jerzy Mrozowski, ps. „Nemo”
3. W kilka tygodni po ukończeniu podchorążówki zostałem wezwany a spotkanie z \"Kocisko\". Na spotkaniu byli obecni członkowie sekcji, której miałem prowadzić szkolenie jako instruktor oraz dwie lub trzy osoby z dowództwa oddziału \"Kocisko\". Spotkanie miało charakter bardziej towarzyski niż odprawy czy zbiórki wojskowej. Było to rażącym przeciwstawieniem atmosfery panującej na zbiórkach podchorążówki. Na spotkaniu tym otrzymałem tylko ogólnikowe wytyczne.

Program ułożyłem sam wzorując się na podchorążówce i rozpoczynając od wyszkolenia pojedynczego strzelca. Szkolenie odbywało się raz w tygodniu. Po pewnym czasie otrzymałem do szkolenia dodatkowo jeszcze jedną sekcję. Pod koniec 1943 roku szkolenie prowadziłem w pięciu różnych sekcjach. Najliczniejsza była sekcja w mleczarni - 6 do 10 osób. Niestety nie pamiętam pseudonimów. Dowódcą sekcji był ktoś z kierownictwa mleczarni..

Najbardziej zwartą grupą była sekcja, którą dostałem do szkolenia najpóźniej. Zbiórki tej sekcji odbywały się w jednym z domów kolejowych na ul. Kolejowej. W sekcji tej, wg. relacji jej członków wcześniej było prowadzone już szkolenie wojskowe, ale po kilku zbiórkach zostało przetrwane z niewiadomych przyczyn. W sekcji tej spotkałem kolegów, z którymi dojeżdżałem do szkoły do Warszawy: Zdzisław Kurowski i Jerzy Kosicki.

Dwie sekcje były o dość zróżnicowanym składzie - część osób uczęszczała regularnie, zaś część - rzadko. Były to - sekcja, od której zaczynałem szkolenie. Jej dowódcą był „Pitagoras” /imienia nie pamiętam/ - pracownik elektrowni miejskiej w Otwocku, drugą zaś była sekcja, do której należeli dwaj bracia mieszkający na stacji pomp. Tam też odbywały się zbiórki.

Piątą były sekcja, która robiła wrażenie najbardziej opuszczonej, bez formalnego dowódcy. Początkowo na szkolenie przychodziły dwie, a nawet jedna osoba. Później frekwencja poprawiła się. We wszystkich Akcjach, z wyjątkiem ul Kolejowej, było to pierwsze szkolenie wojskowe od początku istnienia organizacji.

4. Na początku 1944 roku zostałem zwolniony z instruktora prowadzącego szkolenie, i mianowany d-cą plutonu 775a. \"Kocisko\"- dowódca kompanii- przydzielił mi kilka osób z innych plutonów, które znałem już ze szkolonych sekcji. Między innymi- zastępcę. - Jerzego Kozickiego oraz „Pitagorasa”, którego zrobiłem dowódcą pierwszej organizującej się drużyny.

Były duże trudności ze znalezieniem ludzi do nowo powstającego plutonu. Ci, którym można było zaufać już byli gdzieś zaangażowani. Pamiętam, że zazdrościłem koledze z podchorążówki „Zgrzytowi”, który dostał przydział też do kompanii „Kocisko”, trochę dłużej czekał na robotę, ale za to dostał prawie że gotowy pluton, chyba ponad 60 ludzi z \"Batalionów Chłopach\" w Wólce Mlądzkiej /ówczesny etat plutonu wynosił 68-u ludzi/.

Dopiero na wiosnę 1944 roku zaczęli zgłaszać się ochotnicy, którzy przenosili się do Otwocka z innego terenu lub tracili kontakty na skutek aresztowań i wzmożonego terroru okupanta szczególnie w Warszawie od jesieni 1943. O ile dobrze pamiętam zgłosili się wtedy: Stanisław Kosicki \"Saper\" - ze względu na posiadane wyszkolenie wojskowe /stopień st. sierżanta z regularnej armii/ został d-cą sekcji, a niedługo po tym dowódcą drugiej drużyny, dalej - \"Zan\" ze Świdra /nazwiska i imienia nie pamiętam/, Emil Mieszkowski /pseudonimu nie pamiętam/ - też ze Świdra, \"Lodzia\" albo \"Zosia\" aż z Wawra /nazwiska nie pamiętam, był chyba najstarszym synem kierownika poczty w Wawrze - był d-cą sekcji, a później dowódcą trzeciej drużyny - zginął zaraz po wyzwoleniu Pragi w czasie ostrzeliwania artyleryjskiego przez Niemców.

Główne zajęcie w plutonie to szkolenie i ciągłe poszukiwanie sposobów uzbrojenia się. Pamiętam kilka akcji, w których osobiście uczestniczyłem: Dwie nocne wyprawy na posesje, na terenie których rzekomo była kiedyś zakopana broń /1-a w Otwocku koło szpitala miejskiego i 1-a w Falenicy koło elektrowni/ - obie bez rezultatu. Jedna wyprawa dzienna do Karczewa - też bez rezultatu. I wreszcie jedna dzienna do lasu między Międzylesiem a Radością, chyba w końcu czerwca 1944, uwieńczona sukcesem - 4 kb typu Mauzer ze spróchniałymi kolbami i rdzą na zewnętrz, ale dobrze zachowanymi zamkami i komorami nabojowymi. Przywieźliśmy tę zdobycz pociągiem elektrycznym udając robotników budowlanych wiozących swój sprzęt. W wyprawie uczestniczył chyba \"Lodzia\" i jego dwóch ludzi z Międzylesia lub Starej Miłosny. Doprowadzeniem kb do stanu używalności zajął się \"Saper”. Dwa razy próbowaliśmy rozbroić żołnierzy Wermachtu /wbrew zakazowi/, ale bez powodzenia.
Łączność z dowódcą kompanii utrzymywałem osobiście i na dość regularnie odbywających się odprawach. Poznałem tam innych ludzi z dowództwa. Pamiętam, że d-cą plutonu 775 był \"Wilk\" używający na różnych szkoleniach pseudonimu \"Babinicz\". D-cą t.zw. OS /oddziały Specjale/ był \"ZZ\" - Zygmunt Migdalski. Tematem odpraw były sprawy organizacyjne, szkolenia w plutonach i przygotowań do wystąpień zbrojnego. Pluton mój jako zadanie na godzinę \"0\" miał wyznaczone zdobycie jednego z budynków zajmowanych przez Wermacht, na wschód od ul. Żeromskiego. Pozycja wyjściowa - zabudowania i lasek przy ul. Warszawskiej, po drugiej stronie torów kolejowych.
Zadanie to było przedmiotem kilku kolejnych odpraw w czerwcu 1944. Stan plutonu na koniec czerwca 1944 – ok. 40 ludzi. Stan uzbrojenia /nie licząc obiecanego przez d-cę kompanii/ - 4 kb Mauzer z własnej roboty kolbami, 1 obrzezek /kb z obciętą lufą/, ok.800 szt. amunicji, kilkanaście granatów ręcznych, kilka pistoletów kal. 5 do 9, parę bagnetów, kilka min p-czołgowych i kilka zapalników różnych typów.

W kwietniu lub maju 1944 uczestniczyłem wraz z kilkoma ludźmi z plutonu w obstawie terenu zrzutu /rejon Natolin-Mlądz/. Pomimo długich oczekiwali samolot nie przyleciał.
Na wczesną wiosnę 1944 /koniec marca lub początek kwietnia/, w nocy z soboty na niedzielę odbyła się koncentracja oddziałów otwockich w lasach między Falenicą, Mlądzem i Wiązowną. Celem koncentracji było sprawdzenie stanu wyszkolenia i organizacji oddziałów. Koncentracja obejmowała: zbiórkę w rejonie Natolina /lasy między Otwockiem, a Świdrem/, niedaleko od leśniczówki, marsz ubezpieczony w rejon koncentracji i po krótkich ćwiczeniach, wczesnym rankiem, powrót w rozproszeniu do domów. W koncentracji brało udział szereg osób z dowództwa Rejonu. Jeśli dobrze pamiętam byli tam \"Aleksander\" /\"Kania\"/ - dowódca Rejonu, \"Sęk\", \"Kocisko\". Noc była zresztą wyjątkowo ciemna i łatwo było poszczególne osoby pomylić.

W końcu lipca 1944 \"Kocisko\" zarządził, stan pogotowia. W napięciu czekaliśmy na rozkazy. W dniach 26 - 27 lipca przez Otwock zaczęli przejeżdżać uciekinierzy niemieccy - wozy konne z cywilami i rzeczami. W Otwocku po przewaleniu się uciekinierów, zapanował względny spokój. 29 lipca słychać było dalekie odgłosy walki z kierunku Kołbieli..

Posterunki niemieckie w Otwocku do końca funkcjonowały mniej więcej normalnie. 30 lipca rano Niemców w Otwocku nie było, a około godziny 8-ej wjechał pojedynczy czołg radziecki i kilka pojedynczych samochodów, które po kilkudziesięciu minutach wyjechały w nieznanym kierunku. Od 30 lipca przestały kursować pociągi do Warszawy. Przez cały dzień 30 i 31 lipca słychać było wystrzały armat czołgowych stopniowo przesuwające się wzdłuż szosy lubelskiej w kierunku na Wiązownę. Na horyzoncie widać było dymy palących się pojedynczych obiektów.

1 sierpnia pod wieczór dymy nad Warszawą potwierdziły wiadomości o wybuchu Powstania. Ciągle nie mieliśmy żadnych rozkazów. W nocy z 1 na 2 sierpnia wyraźnie słychać było czołgi jadące w kierunku Kołbieli Rano sodziewaliśmy się powrotu Niemców. Żadne przesunięcia frontu nie były widoczne. Na spotkaniach u „Kocisko” zaczęto dyskutować możliwości przedostania się do Warszawy.

5 sierpnia otrzymaliśmy rozkaz ujawnienia się, tj. wystąpienia w dniu 6 sierpnia z opaskami AK. Zostały zarządzone zbiórki plutonów w wyznaczonach rejonach. Pluton 775a miał swoje miejsce postoju w lesie koło domu, w którym mieszkał Jerzy Kosicki. W plutonach odbywały się całodzienne zbiórki połączone ze szkoleniem z przerwami na posiłki, które każdy organizował sobie we własnym zakresie.

6 sierpnia była niedziela. Cała kompania pod d-ctwem „Kocisko”, zwartą kolumną pomaszerowała do kościoła na Mszę św., na której ksiądz Raczkowski, również z opaską AK wygłosił płomienne kazanie zakończone opiewaniem pieśni \"Boże coś Polskę\".

Po kilku dniach ćwiczeń otrzymaliśmy rozkaz zakonserwowania i ukrycia broni, której w między czasie trochę przybyło i rozformowania się.

5. Po ukończeniu podchorążówki, niezależnie od zadań w kompanii „Kocisko”, w dalszym ciągu utrzymywałem kontakt z \"Romanem\" i kolegami z klasy. Roman obiecywał nam ciekawą robotę /odpowiadając zresztą na nasze natarczywe pytania/. Jako najmłodszy z grupy czekałem najdłużej. Brałem wprawdzie udział w dwóch akcjach wykonywanych przez OS: niszczenie tartaku w Falenicy /chyba maj 1943/ i w obstawie prób poligonowych broni, produkowanej w warsztatach podziemia /z odgłosów wnioskowałem, że były to granaty/ - lato 1943, nie licząc jednego czy dwóch zadań rozpoznawczych /plan pola między Otwockiem a Karczewem jako planowanego lotniska/.

W marcu lub kwietniu 1943 \"Roman\" polecił mi zorganizować grupę młodzieżową, która byłaby zdolna do wykonywania zadań rozpoznawczych. Trudność wykonania tego zadania polegała na tym, że wprawdzie w Otwocku mieszkałem od dwóch lat, ale do szkoły dojeżdżałem do Warszawy i w Otwocku miałem poza kręgiem konspiracji bardzo nieliczne znajomości. Pomógł mi w tym brat cioteczny Stanisław Grzybowski, który wprawdzie w Otwocku mieszkał krócej ode mnie, ale za to uczęszczał zarówno do oficjalnej szkoły jak i na tajne komplety. Komplety takie, uzupełniające wiedzę w zakresie historii, polskiego i geografi dla ostatnich klas dawnej szkoły powszechnej i w pełnym programie dla dawnego gimnazjum prowadziło małżeństwo Teresa i Tadeusz Parnowscy zajmujący jedno z mieszkań w \"leśniczówce\" /Lelewela 3/. Wkrótce, w oparciu o te komplety powstała sekcja młodzieżowa składająca się początkowo z 5 pełnych zapału ludzi w wieku ok. 16 lat. Oprócz S. Grzybowskiego byli w niej: M.Traciłowski, ps.\"Wanda\" z Wawra, ps. „Józia” z Falenicy, oraz jeszcze dwóch ludzi, chyba Konrad ze Świdra i ps.\"Jees\" z Otwocka. Od chłopców odebrałem przysięgę wg tekstu wojskowego.

W sekcji tej używałem pseudonimu \"Michał\". Zajęcia zacząłem prowadzić pod kątem zadań rozpoznawczych. Po kilku zbiórkach chłopcy zaczęli mnie namawiać na przyjcie dalszych chętnych do roboty młodych ludzi. Zgodziłem się na jeszcze jedną lub dwie osoby /z Wawra i chyba z Otwocka/.
 
W dalszej pracy, zresztą po konsultacji z \"Romanem\", posłużyłem się umiejętnościami zdobytymi na kursie drużynowych harcerskich, który ukończyłem w sierpniu 1939 - zastosowałem t.zw. \"system zastępowy\": sekcję przekształciłem w zastęp zastępowych, a jego członkom poleciłem z chętnych i nadających się kolegów organizować na swoim terenie zastępy i prowadzić je na wzór zajęć prowadzonych przeze mnie. W lipcu 1943 utraciłem kontakt z \"Romanem\". Później dowiedziałem się, że został aresztowany.

Pod koniec lata 1943 zastępowi meldowali mi, że mają pełne składy, a nadających się i chętnych jest jeszcze więcej. W tym czasie, za pośrednictwem brata Andrzeja [Borodzika], albo Tadeusza Parnowskiego nawiązałem kontakt Jerzym Gołoński – kierownikiem \"Domu Dziecka\" RGO niedawno przeniesionego w sąsiedztwo \"leśniczówki\" na ul. Lelewela. Był on działaczem \"Szarych Szregów\" wyznaczonym przez tę organizację komendantem Hufca (kryptonim „Proporzec”) dla rejonu Otwocka /kryptonim \"Sosny\"/. Cały „Dom Dziecka” był prowadzony na wzór harcerski, a zatrudniony tam wychowawca \"Viktor\" pełnił funkcję komendanta „Roju Zawiszy” („Zawisza” - najmłodsza grupa \"Szarych Szeregów\" skupiająca młodzież w wieku 12 do 16 lat). Zostałem mianowany komendantem \"Roju BS\" (\"BS\" - \"Bojowe Szkoły\" średnia grupa \"Szarych Szeregów\" skupiająca młodzież w wieku od 16 do 18 lat). Poprzez kontakt z \"Szarymi Szeregami\" zacząłem otrzymywać różnorodne materiały w postaci prasy podziemnej, instrukcji organizacyjnych, programów szkoleniowych, programów prób na stopnie i sprawności oraz materiały potrzebne do prowadzenia akcji typu t.zw. „małego sabotażu”. Materiały te początkowo otrzymywałem od komendanta \"Proporca\", a później bezpośrednio przez łączników z Warszawy. Wynikającym z szaroszeregowego programu działaniem \"BS-ów\" \"na dziś\" był \"mały sabotaż\". Otrzymywane więc materiały wędrowały w teren, a początkowo nastawione na rozpoznanie szkolenie stopniowo wzbogacało się o nowe formy.

Najmocniejszą drużyną w terenie była drużyna w Wawrze, która swym zasięgiem obejmowała Anin, aż do Międzylesia i Starą Miłosnę. W Falenicy były chyba tylko dwa zastępy, w Józefowie jeden zastęp i drużyna w Otwocku. Pod koniec lata 1943 lub na wiosnę 1944 toku przejąłem drużynę w Celestynowie, która utraciła kontakt z organizacją harcerską podporządkowaną konspiracyjnemu Stronnictwu Narodowemu.

Na jesieni 1943 z najstarszych chłopców drużyny otwockiej zacząłem organizować zastęp \"GS\" (\"GS\" - \"Grupy Szturmowe\" - najstarsza grupa Szarych Szeregów). Wprawdzie ukończonych 18 lat /poza mną/ nikt jeszcze nie miał, ale młodzież rwała się do walki zbrojnej z okupantem, a mnie bardzo była potrzebna w plutonie taka sekcja wyszkolona metodą szaroszeregową. Zresztą za pośrednictwem harcerzy nawiązałem kontakty z ludźmi starszymi, których przyjmowałem do plutonu 775a. W ten sposób zgłosił się brat drużynowego z Wawra \"Lodzia\", którego później mianowałem d-cą 3-ej drużyny w moim plutonie.

W lutym 1944 roku wraz z komendantem \"Proporca” brałem udział w całodziennej odprawie \"Pasieki\" (Kryptonim Komendy Chorągwi ZHP) w Brwinowie.

Na wiosnę 1944 roku jako komendant „Roju BS” nawiązałem kontakt z Szefem Propagandy dowództwa \"Fromczyna\" celem bezpośredniej współpracy w zakresie propagandy. W wyniku tej współpracy drużyna w Otwocku i zastęp w Józefowie trzymał kilka porcji ulotek przeznaczonych dla ludności niezorganizowanej
(-) Feliks Borodzik

P.S. O mojej działalności na terenie AK piszę już poraź trzeci. Informacje są więc dokładniejsze, natomiast o działalności na terenie \"Szarych Szeregów\" – po raz pierwszy. Relacje są więc bardziej ogólne i jest w nich dużo luk, które zapewne mogły by być uzupełnione po konfrontacji z podobnymi relacjami innych działaczy z tego okresu.

Magdeburg, luty 1987.

 
Informacje podstawowe
Miejsca
Osoby
Wydarzenia
Konspekty zbiórek
Pomoce metodyczne
Pomysły na gry
Osoby odpowiedzialne
Przebieg akcji
Zmiany na stronie

28/4
Bohater na Zjeździe Hufca
10 stycznia 2009:

Bohater na Zjeździe Hufca
6 października 2007:
© KR MEDIAPogodny CMS